O autorze
RSS
niedziela, 24 września 2017
oglądam

Masterchefa - Boziu, co ci ludzie potrafią gotować!

21:15, zuzanka005
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 28 sierpnia 2017
Sierpień...

Laptopik już w porządku. Oczywiście nowy. Stary już nie został reaktywowany. Ale z kupnem nowego wcale nie było łatwo. W sklepie od koloru do wyboru. Ale tak naprawdę to większość jest na ekspozycji a nie w sprzedaży. Założyłam cenę od 2000 do 2500 zł i tak sobie sprawdzałam w internecie na stronie sklepu. Dużo tego było - ale obok jest napis - sprawdź dostępność. I tu niespodzianka - tylko na ekspozycji. Więc w zasadzie wzięłam to co było. Jeszcze dyskusja na temat oprocentowania kredytu - bo wie pani, to od banku zależy czy kredyt będzie nieoprocentowany ale...jak pani przedłuży ubezpieczenie na 5 lat to kredyt będzie nieoprocentowany tylko zapłacę dodatkowe ubezpieczenie, w moim wypadku prawie 500 zł. Ale bank wyraził zgodę na raty bez oprocentowania czyli 20 rat po 100 zł.  No i hula. W zasadzie bardzo fajny - okazało się, że wszystkie programy które musiałam wgrywać w starym laptopie tutaj już są. Tylko problem ze skypem. Nie umiem się zalogować. Trudno, jestem bez skypa.

Upały jakoś przetrwałam - prawie nie wychodziłam z domu. W pracy też nie byłam. Moja umowa zlecenia leży. Dzisiaj idę, mam nadzieję że temperatura będzie już przyzwoita, szczególnie że w pokoju gdzie siedzę nie ma klimatyzacji więc w czasie upału sauna.

No i wzięłam się do roboty w domu - zaczęłam od sypialni. Zerwałam tapety (prawie 20-letnie), rozłożyłam starą szafę - ciężko było, bo szafa duża ale się udało. Pomalowałam sufit, położyłam nową wykładzinę, przykleiłam tapety - 2 rodzaje, wstawiłam 2 regały ze stołowego i połączyłam je dwoma drążkami na wieszaki. Wyniosłam też biurko i ustawiłam stół składany, jest rozłożony w połowie i stoi na nim komputer. Podoba mi się. Fotki tapety wrzucę póżniej. Jedna tapeta jest na flizelinie - cudnie się ją klei. A widoczki na niej jakie piękne - obrazki  z miast europejskich które zwiedziłam :).

A w sobotę będę w Warszawie.

10:40, zuzanka005
Link Dodaj komentarz »
sobota, 22 lipca 2017
padł mi laptop

Nie będę już inwestować w naprawy. Czas na nowy. Dobrze, że jeszcze stacjonarny działa, byle jak ale działa.

10:53, zuzanka005
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 16 lipca 2017
ponoć

mają zmienić słowa hymnu - zamiast dał nam przykład Bonaparte ma być dał nam przykład Jan Sobieski - nawet jak człowiek nie chce kląć to musi - ojp

15:12, zuzanka005
Link Dodaj komentarz »
prace domowe

Byłam wczoraj na wyjeździe. W Czechach. Ale o tym później. W piątek przywieźli mi zamówione mebelki - nic wielkiego, wymieniam tylko kilka segmentów. Przede wszystkim regały na książki, te które mam są jednak za głębokie i musiałam książki ustawiać w dwóch rzędach i nie widziałam wszystkich. Teraz to trochę się zmieni. Wymieniam też ławę. Moja ma już przeszło 20 lat. Jest podnoszona, rozkładana ale niestety strasznie się chwieje. Po prostu starość. Ale była 2 w 1. Teraz kupiłam oddzielnie ławę i stół. Stół jest składany i można maksymalnie go złożyć. Co prawda imprez już od dawna nie robię - ale nigdy nie wiadomo. I właśnie w piątek mi przywieźli. Córka z wnukiem byli u mnie bo córka była mi potrzebna do wniesienie paczek - ale kierowca powiedział że za 20 zł wniesie te 4 paczki. Może bym i nie chciała składać regałów ale jeden regał został opróżniony z książek i książki były wszędzie, Wnukowi (6 lat) oczy się zaświeciły - babcia, ja ci pomogę. A mnie aż ciarki przeszły. Sprzęt zgromadził wokół siebie - jakby młotek był ci potrzebny albo wkrętarka to mów. No dobrze, to wbijamy kołki drewniane w półki, 6 półek po 4 kołki, ja trzymałam - on wbijał. Aleeeee się napracował. Potem, jako że sama musiałam dopasować elementy młody (pod okiem matki) robił dziury wkrętarką w styropianie - ale zabawa była i pełno śniegu ze styropianu. A na koniec przybijaliśmy tylne ścianki w regale, Czyli ja trzymałam gwoździe a on wbijał. Bałam się tylko o moje palce. Dzięki pomocy składanie mebla zamiast godziny trwało dwie. Oczywiście bardzo podziękowałam - bez ciebie wnusiu tak prędko bym nie poradziła. Młody obudził się o 7 rano i powiedział - mamo, wczoraj miałem najlepszy dzień w życiu. Chodź, idziemy składać resztę mebli. I mam teraz przykazane - nie próbuj sama składać, wnuk ci pomoże. W końcu - kto go nie nauczy jak nie babcia.

10:59, zuzanka005
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 13 lipca 2017
i tak jeszcze

powspominam chwilkę...

 w1

to oczywiście ja przed katedrą św. Szczepana, jeszcze jest pogoda a potem padało, sorry - lało. Przedtem jeszcze były te kiełbaski po wiedeńsku, piwo i kawusia - wszystko w ramach czasu wolnego po intensywnym zwiedzaniu.

I ostatni dzień - odwiedziny u księżnej Sisi

w2

Po wyjeździe usłyszałam komentarz - no wiesz, pierwszego dnia miałaś taką fajną bluzkę, drugiego też, ale w ostatnim była ciut przyciasna. No bezczelny, jak mogą się moje boczki nie podobać.

Do moich planowanych wyjazdów doliczę jeszcze chyba Warszawę na początku września. I przypomniało mi się, że oprócz tej Szwajcarii chcę jeszcze zobaczyć Białoruś, no tak, po prostu Białoruś. Jakieś dziwne zachcianki...

23:43, zuzanka005
Link Dodaj komentarz »
środa, 12 lipca 2017
takie sobie

No i mam wyniki z tomografii - to w marcu to było obustronne zapalenie płuc, nie zdiagnozowane i nie leczone. Ponowna wizyta u pulmonologa za rok - kontrolna. Tak sobie myślę - lepsze to zapalenie niż rak który by mnie zżerał.

Z Wiednia wróciłam, fajnie było, męcząco i trochę upalnie albo deszczowo - kawę po wiedeńsku wypiłam i wursty wiedeńskie zjadłam. Pałac odwiedziłam, na wzgórzu skąd Sobieski kierował odsieczą byłam (lało, lało strasznie i biegiem stamtąd uciekałam) i inne atrakcje też widziałam. To była druga wizyta w Wiedniu i więcej tam już nie wrócę, nie żebym nie chciała ale po prostu żal mi pieniędzy na powtórne oglądanie czegoś co już zwiedzałam. Chciałabym zobaczyć Szwajcarię i odwiedzić Rzym - byłam tam co prawda 2 razy ale w lipcu, żar lał się z nieba i człowiek marzył o cieniu a nie o zwiedzaniu ruin. Mam w planach kwiecień, maj albo wrzesień, skwaru nie ma a jest jeszcze ciepło. Szkoda, że tak późno mogłam zabrać się za zwiedzanie Europy ale tak krawiec kraje jak materii staje. Nawet teraz wybieram tańsze biura podróży albo korzystam z promocji. Często w ostatniej chwili biura obniżają cenę o 1/3 a ja jestem w stanie spakować się w ciągu godziny i heja.

w1

o proszę - jedna malutka kiełbaska z musztardą, papryczki marynowane i ogórek konserwowy - 3,80, no ale zjeść coś trzeba.

w2

i kawusia po wiedeńsku melanż się nazywała - 4,30 i to nie w złotówkach ale w euro niestety. Ale cóż, nie można wszystkiego przeliczać na złotówki bo tylko ślinę człowiek by przełykał.

Plany nie przewidują dalszych dłuższych podróży. Za to krótsze będą - w sobotę Czechy, Stumperek (nie jestem pewna czy tak się pisze), pod koniec lipca Kraków a we wrześniu Kazimierz-Nałęczów-Puławy (wyjazd 2 dniowy). Wszystkie 3 wyjazdy zorganizowane  przez PTTK. 





22:31, zuzanka005
Link Komentarze (2) »
piątek, 23 czerwca 2017
a jutro...

a jutro będę pić kawę w Wiedniu...

21:11, zuzanka005
Link Komentarze (1) »
czwartek, 15 czerwca 2017
wspomnienie z majówki

 to było, oj dawno ale miło wspominać. To moja trzecia wycieczka do Włoch, ale mam nadzieję że nie ostatnia. Musze, ale to muszę odwiedzić Rzym. Byłam tam co prawda dwa razy - ale zawsze w lipcu, upały były niemiłosierne, człowiek marzył o cieniu a nie zwiedzaniu - teraz myślę o wrześniu. No ale to plany - a teraz była Toskania.

f1

piękna Florencja

w1

i rynek w Weronie

w2

oraz obowiązkowo balkon Julii - balkon co prawda nieprawdziwy ale tłumy gromadzi...

p1

to już klasyka - krzywa wieża w Pizie

g1

Manhatan średniowiecza czyli San Gimignano

s1

i na koniec Siena.



23:36, zuzanka005
Link Dodaj komentarz »
Bo tak to na emeryturze

- miesiąc bez lekarza to miesiąc stracony.

Dwa razy dawałam wpis, dwa razy mi zżarło. A zawsze mówię - zapisywać po kilku zdaniach, widać, że tylko mówię.

Bo co się stało - onego czasu obudziłam się z bólem szyi, tak po prostu, ani w lewo, ani w prawo, znalazłam jakąś maść (termin gwarancji do 2009 haha), w poniedziałek tylko troszkę bolało. Troszkę...wieczorem 40 stopni gorączki. Rano u lekarza - tak jak myślałam, zapalenie węzłów chłonnych.

Ale po kilku dniach kontroli stan bez zmian - gorączka, węzły chłonne powiększone i bolące i nieśmiałe lekarki: a może to mononukleoza? Czyli to samo ale zaraźliwe. Badanie krwi (i siniak po tym 2 tygodnie) i fakt - mononukleoza. A że na węzły chłonne dostałam antybiotyk to dzięki temu miałam wysypkę. Ale już minęło - badanie krwi i następny siniak.

W poniedziałek wizyta u pulmonologa - oj nie podobały się pani doktor moje płuca. A już w połączeniu z powiększonymi węzłami chłonnymi. Więc powtórne prześwietlenie płuc, na szczęście na miejscu...a tam tłum...ale po godzinie już po wszystkim. Z powrotem do lekarza. I znowu się nie podobają. Żadnej poprawy od pierwszego prześwietlenia. A może tak szpital dla dalszych badań... Na szczęście dostałam skierowanie na tomograf - i  bingo, tylko 2 tygodnie czekania. Jutro znowu badanie krwi na kreatyninę - potrzebne to do badań, ale w szpitalu, mam nadzieję że już bez siniaków będę chodziła.



18:13, zuzanka005
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21