RSS
czwartek, 27 kwietnia 2017
ostatnie podróże

Może nie podróże ale takie małe wypady sobotnie

ksiaz1

ksiaz2

kto był ten zaraz pozna - oczywiście Książ - ja byłam tam pierwszy raz. I oczywiście - ponieważ to wyjazd z PTTK - kilkanaście kilometrów w nogach.

23:34, zuzanka005
Link Dodaj komentarz »
no i nie wiem...

jutro wyjeżdżam na majówkę a mnie choroba bierze. I boję się że to coś poważnego. Ból gardła się skończył - kaszel został. Ale za to jaki kaszel...Poszłam do lekarza bo to było prawie szczekanie połączone z duszeniem się. Prześwietlenie płuc wykazało jakieś cienie na lewym płucu. I dzisiaj znowu lekarz i skierowanie do pulmonologa. Więc poszłam się zapisać - a pani w rejestracji mówi mi - 12 października. OJP - tylko tyle mogłam powiedzieć przez zaskoczenie. No to - 10 października. Zgodziłam się. I tak myślę wychodząc - a jeśli to gruźlica to zarażę oj zarażę , a jeśli to rak? no to mnie zeżre. Telefon w torbie więc nie słyszę dzwonienia, po godzinie wyciągam a tam kilkanaście prób połączeń. Jeden numer się powtarza, więc, czego nigdy nie robię - oddzwoniłam. Poradnia pulmonologiczna - rejestratorka się tłumaczy że nie zauważyła dopisku na skierowaniu - pilne. Więc zapisuje mnie na czerwiec. 12 czerwca mam wizytę. A teraz zasnęłam, przespałam Barwy szczęścia, Ojca Mateusza i Przyjaciółki - budzę się o 22 i widzę że o 20 dzwonili z poradni. Ciekawe co się stało.

Wychodząc z poradni myślałam co zrobić - może to być nic poważnego, ale jeśli? Pomyślałam, że jak wrócę to zaraz napiszę do NFZ podanie o przyśpieszenie, jeśli nie przejdzie to poszukam prywatnego lekarza. Sama wizyta to jeszcze nic, potem czeka mnie rezonans, a wiemy jak długo się czeka. I co, następny rok czekania. Jest jeszcze jedno rozwiązanie - teściowa córki jest pulmonologiem, ale to ostateczność. Zostawię jej tylko płytkę z prześwietleniem, może coś wypatrzy. Bo teraz nie daje się kliszy z prześwietleniem tylko płytkę CD. Nowoczesność.

A i najważniejsze - dzisiaj dostałam emeryturę na konto - czyli prawdziwa emerytka ze mnie.

22:46, zuzanka005
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 11 kwietnia 2017
poniedziałek, 27 marca 2017
dziś

wielka kumulacja - ostatni dzień pracy. ostatni dzień urlopu, ostatni poniedziałek i ostatnia wypłata. Oraz mega angina. W czwartek mnie już rozbierało, w piątek się kurowałam, w sobotę pojechałam do Książa, w niedzielę chorowałam a dzisiaj poszłam do lekarza. Gardło mnie boli, odkaszlnąć nie mogę, w głowie mi się kręci tylko jak zawsze gorączki nie ma. I nawet zwolnienia lekarskiego nie brałam.

17:41, zuzanka005
Link Komentarze (1) »
piątek, 24 marca 2017
od dzisiaj

 ostatnie 2 dni pracy. Tylko że spędzam je na urlopie. Ostatni urlop, ostatnia wypłata, ostatni piątek - czyli kumulacja, 3 w 1. Tylko że wróciłam wczoraj z bólem gardła. Próbuję się leczyć bo jutro wyjazd do Książa. Nigdy tam nie byłam więc już cieszę się zawczasu. Tylko ten kaszel mnie męczy - muszę do apteki , muszę do sklepu bo na jutrzejszy dzień nic nie mam, na szczęście gorączki nie mam, 36,4 to nie gorączka ale podczas choroby potrafiłam mieć 35,0 stopni. Chyba już wolę gorączkę niż takie osłabienie. We wtorek odbieram świadectwo pracy, zanoszę do ZUSu i jestem już legalną emerytką.

11:53, zuzanka005
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 19 marca 2017
znowu na Jurze

Powracam na Jurę   K-Cz co roku od 2011 r., wcześniej - to był Ojców jeszcze w szkole podstawowej. Ale wczorajsza wędrówka to dała mi w kość.  Długi spacerek w deszczu jest męczący. Nawet kurtka przemokła. Ale teraz to nawet ból nóg ustaje.

jura1

zamek w Babolicach oraz

jura2

zamek w Mirowie - niestety wejścia nie ma. Przy tylu czerwonych tabliczkach nie sposób było wejść.

Ale niekiedy się zastanawiam - może już za stara jestem na takie wędrówki? Kalendarz wypełniony do końca czerwca...

22:19, zuzanka005
Link Komentarze (1) »
sobota, 18 marca 2017
zima pożegnana

wiosna powitana. A to wszystko z PTTKiem. I do tego zamki Mirów i Babolice, spacer prawie 20 kilometrowy w deszczu. Nogi mnie bolą jak nigdy, przewietrzona, zmęczona. Nawet nie mam sił zdjęć obrobić.  Wykąpałam się i łóżko mnie woła, nawet nie wiem czy pooglądam Twoja twarz brzmi znajomo. Przyznam się że zasypiam podczas tej edycji, wystarczy oko zmrużyć i już śpię. Koteczka sama w domu czekała na mnie.

20:11, zuzanka005
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 07 marca 2017
no i się stało

- poczta dostarczyła mi legitymację emeryta :) i wyliczenie przyszłej emerytury. Jak na mówieni ile mogą one wynosić w nowym systemie jestem przyjemnie zaskoczona. Nie rewelacja ale kilkaset zł mniejsza od pensji. Po dostarczeniu świadectwa pracy nastąpi ostateczne wyliczenie. ale już teraz mogę kupować ulgowe bilety, w końcu to oszczędność 1 zł!. Czyli jeszcze 3 tygodnie do godziny 0.

01:16, zuzanka005
Link Komentarze (2) »
sobota, 25 lutego 2017
już za momencik...

Ten momencik to miesiąc - ale coraz bardziej się cieszę. Po urodzinach byłam w ZUSie złożyć papiery o emeryturę - teraz śledzę na portalu. Przeliczyli mi już urlop wychowawczy z okresu nieskładkowego na składkowy, może niedużo ale 400 zł w kapitale początkowym więcej. Po rewaloryzacji będzie jeszcze więcej. Czekam jeszcze na waloryzację roku 2016 i wtedy będę wiedziała na czym stoję. Bo....jeszcze miesiąc i w ramach tego jeszcze 4 dni urlopu. Okazuje się, że idąc na emeryturę pod koniec marca dostaję ją za cały marzec - więc i wypłata i emerytura, dostałam już 13-tkę a na koniec jeszcze odprawa emerytalna. W pracy nie wyrabiam - poszłam dziś żeby przygotować część dokumentacji do likwidacji, ale wytrzymam, jeszcze zrobić materiały do archiwum i wolność... :)

15:11, zuzanka005
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 19 lutego 2017
jak zmieniało się moje miasto

Moje miasto to 60 lat mojego życia. Lata 60 - lata szkolne. Mieszkałam na przedmieściach śląskiego miasta i pamiętam starsze panie w długich czarnych spódnicach, Rozmawiały albo po niemiecku albo po śląsku. To najstarsze pokolenie, którego już nie ma. Autobus, którym dojeżdżałam potem do szkoły średniej kursował do wsi poza miastem. Więc znowu niemiecki i śląski. A moja rodzina to taka wschodnia - i niemieckiego do dzisiaj nie umiem ale śląski w większości rozumiem. Jeszcze w szkole podstawowej znikały rodziny w dzielnicy - lata 60 i 70 - wyjeżdżały do Niemiec. Dzieci mające tam rodziny miały rzeczy dla nas nieosiągalne - piórniki, pisaki (jaki to wtedy był hit), fajne ubrania...Niekiedy wyjeżdżający przysyłali listy swoim kolegom pisząc, że tam jest inne życie. Inne życie...trudno było to zrozumieć. Jak inne? Lepsze? Niemożliwe. Lata 80 - coraz więcej odwiedzających i język niemiecki wszechobecny i głośny. W latach 90 byłam na szkoleniu w Zakopanem - ludzie z całej Polski. A ty to skąd jesteś? aaaaaaa....a to prawda że u was na ulicy to tylko po niemiecku mówią? No nie, ja tam tylko znam polski :) Ale częściowo to prawda - mnóstwo ludzi, a w tym ludzi którzy jako młodzi  wyjechali a teraz wracają do rodziny w odwiedziny już ze swoimi dziećmi i z dziećmi rozmawiają już po niemiecku.  Ale powoli słychać inny język - odwiedzając targowisko w latach 90 słyszymy język rosyjski, to handlarze z Rosji, Ukrainy, Białorusi, śliczna mozaika - polski, niemiecki, rosyjski...Ale ciągle przewaga niemieckiego. I wracam jakiś czas temu z miasta, ciepło było, odwiedziłam kilka sklepów, targowisko, centrum handlowe - i nagle coś mnie uderzyło, tak jakoś inaczej...dlaczego...co się stało...No nic takiego - po prostu nie ma prawie niemieckiego, a co jest? Ukraiński jest. Desant ukraiński. Stojąc w UM po dowód osobisty widziałam mnóstwo Ukraińców meldujących się w moim mieści, to przede wszystkim pracownicy, u mnie na uczelni mnóstwo młodzieży podejmujących studia, na listach coraz więcej ukraińskich i białoruskich nazwisk, na kasach w centrach handlowych słyszę u młodych ludzi charakterystyczny zaśpiew i mimo że mówią dobrze po polsku to widać skąd pochodzą...Różnica taka - dla mnie - że niemieckiego nie rozumiem, a ukraiński rozumiem. Może nie wszystko, ale ja z pokolenia które uczyło się rosyjskiego.

19:02, zuzanka005
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20